O autorze
Zuza Marecka wyjechała z Polski cztery i pół roku temu. Najpierw mieszkała w Hiszpanii, a od trzech lat w Catalan Bay Village na Gibraltarze.
Gdy urodziła córkę, postanowiła zmienić swoje życie i wyruszyć w świat. Czasem mniej, częściej bardziej, bawi ją i cieszy ta przygoda. Pomyślała sobie kiedyś, że gdy połączy te wszystkie historie, to może da się to czytać - i spróbowała. Bloguje od trzech lat, m.in. TyTy i Mama (www.tytyimama.pl), Lubię Gibraltar (www.lubiegibraltar.pl). Każdego dnia notatkami zapełnia kolejne zeszyty i karteczki. Kiedyś pomysłami postów, ostatnio - wierszami, tekstami piosenek, rysunkami. Przymierza się do napisania książki. Uczy się pisać scenariusze.
Co z tego wyniknie i gdzie ją to zaprowadzi? Odpowiada - Nie wiadomo, ale to bardzo dobrze. Mieszkam w pięknym miejscu. Mam głowę pełną marzeń i wiary w ich spełnienie. Zmieniłam co się dało. Sens jakby znalazłam. Teraz czas na łut szczęścia :)
https://instagram.com/lubiegibraltar/

Moja Mała Ciastkareczka

TyTy bardzo lubi piec
TyTy bardzo lubi piec
Przepis na moje „Owsiane Czekoladki” podlegał modyfikacjom przez lata – przede wszystkim zrezygnowałam z margaryny i zmniejszyłam ilość cukru, a ostatnio płatki owsiane zmieniłam na musli. To chyba koniec zmian i nie dam się namówic na bezglutenową wersję ;)

Przepis jest bardzo prosty i nie wymaga pieczenia - czyli coś co uwielbiam, bo wolę sprawdzać smak ciasta na każdym z etapów, poza tym mam dość nieprzewidywalny piekarnik :/

Są to ciastka idealne do przygotowania z dzieckiem, bo jest tam sporo przesypywania, mieszania i nic nie może się popsuć.

Składniki na około 20 ciasteczek:
– 2,5 szklanki płatków owsianych (albo musli)
– 3/4 szklanki cukru
– 8 łyżek mleka
– 1/2 kostki masła
– 3 czubate łyżki ciemnego kakao
– łyżeczka aromatu waniliowego (ale można też zagotować laskę w wanilii w mleku).

W garnku rozpuszczamy masło, dodajemy cukier, kakao i aromat, a na końcu płatki (albo musli). Mieszamy, ściągamy z palnika i odstawiamy do ostygnięcia. Gdy masa ostygnie już na tyle, że będziemy mogli ją dotknąć – nabieramy jej porcje dużą łyżką i nakładamy na talerz. Jeśli chcemy, żeby nasze „czekoladki” bardzo szybko stwardniały – wstawiamy je do lodówki. Cierpliwsi, mogą poczekać aż stężeją w temperaturze pokojowej. I tak będą gotowe w ciągu 20 minut.

Są pyszne i zdrowe. Tyle, że TyTy nie chciała ich jeść, więc musiałam wszystkie zjeść sama :D Następnym razem upieczemy coś co będzie waniliowe, da się wycinać i ozdabiać. No i będzie z lukrem, najlepiej kolorowym albo posypką (albo wszystkim co się da jednocześnie ;)

http://tytyimama.pl/moja-mala-ciastkareczka/
Trwa ładowanie komentarzy...